poniedziałek, 9 listopada 2015

Czasami potrzebna jest przerwa

Czasami potrzebna jest przerwa.
Naprawdę.

Bo kiedy codziennie kursujesz jedynie na trasie szkoła - dom - stajnia, po pewnym czasie możesz mieć dość. I to jest całkowicie normalne.

Czasem trzeba wyrwać się z tej rutyny, żeby nie zwariować. Czasami wszystko po prostu nas przerasta. Mamy dość tej cholernej rutyny, każdego dnia wyglądającego tak samo. Marzymy o jedynie krótkiej przerwie. Która bywa bardzo potrzebna.

Tak było w moim przypadku. Ostatnio trochę rzeczy mnie przytłoczyło. Miało to głównie związek z zanikiem wiary we własne możliwości, ale o tym innym razem. W skrócie powiem, że mimo tego, że niezwykle się starałam, na treningu miałam problem z najprostszymi rzeczami, które zwykle przychodziły mi bez problemu - z tym samym koniem.
Doszło jeszcze spoko pracy w szkole, przejście z gimnazjum do liceum chyba nigdy nie jest proste. 

Dzisiaj, kiedy zadzwonił budzik, miałam ochotę schować się pod kołdrę i spędzić tam najbliższą godzinę płacząc przy dźwiękach Don't Cry Gunsów. I wiecie co? Zrobiłam to.

I tak naprawdę jeden dzień wystarczył mi, żeby porządnie się ogarnąć. Rano zabrałam się za sprzątanie, które zajęło mi kilka godzin, później przejrzałam kalendarz i spisałam najważniejsze rzeczy do zrobienia, potem przygotowałam listę na cały tydzień.

Obejrzałam filmy z poprzednich pokazów, co dało mi niesamowitego kopa do działania - przypomniałam sobie, jak było dwa lata temu, kiedy trzy treningi tygodniowo to było dla mnie tak dużo, jak bardzo trzymałam się wtedy planu, żeby ze wszystkim się wyrobić... przypomniałam sobie, jak fajnie wtedy było.

Uświadomiłam sobie, że bardzo dobrze wspominam sytuacje, kiedy miałam mnóstwo rzeczy na głowie, kiedy musiałam planować niemal każdą minutę. Postanowiłam, że będę teraz tak zorganizowana jak wtedy. 

Poświęciłam dzień na zorganizowanie przestrzeni wokół siebie - kiedy żyje się w takim miejscu, jakim był mój pokój kilka godzin temu, to zupełnie nic się nie chce. Teraz jeszcze czyszczę ustawienia fabryczne w moim telefonie, który tnie się jak nigdy.

A od jutra znów będę pozytywną i zmotywowaną osobą, jak kiedyś.

Trzymajcie kciuki! :)

P.S.
Post wyszedł jak wyszedł, ale po tak długiej przerwie od czegoś trzeba zacząć. Mam nadzieję, że da się to czytać :)

niedziela, 19 lipca 2015

Co się działo przez ostatnie miesiące?

Trochę zmian. Przez ostatnie miesiące nie było postów, bo miałam wiele ważniejszych spraw na głowie. Wyciąganie ocen na koniec roku i pokaz...  W kwietniu było podobnie - egzaminy i pokaz. Nie lubię, kiedy takie rzeczy mi się nakładają, ale co zrobić?

Jestem z siebie zadowolona. Pokaz się udał, pasek jest i dostałam się do biol-chemu w VII LO. I w sumie to trochę pchnęło mnie do powrotu tutaj - zdecydowałam się na przedmioty ścisłe i nagle odkryłam w sobie wielką potrzebę pisania. Blog chyba jest w tym wypadku najlepszym rozwiązaniem.

Jeszcze nie do końca wiem, o czym zamierzam pisać. Chcę, żeby moje posty były ciekawe i żeby dobrze się je czytało. Będzie na pewno coś w stylu tego, co pisałam w zeszłym roku przed wakacjami, trochę o muzyce (ale na pewno nie będzie to wyglądało jak post o Queen, bo niedawno doszłam do wniosku, że jest beznadziejnie nudny) i oczywiście o koniach. Starałam się o tym nie pisać i w efekcie nie pisałam wcale. Doszłam do wniosku, że może to nikogo tutaj nie interesować, ale... To jednak bardzo ważna część mnie, i posty o jeździectwie będą się pojawiały.

Jeżeli chcecie poczytać o czymś konkretnym, poznać moją opinię na jakiś temat - piszcie w komentarzach. Mam zamiar w końcu wziąć się za to miejsce.

Jak widać zmieniłam tytuł, adres i szatę graficzną. Potrzebowałam jakiejś zmiany - teraz to wszystko jest dużo bardziej przejrzyste i właśnie o to mi chodziło :)

Jeśli chodzi o wakacje - miałam plany pod koniec sierpnia zdawać na srebrną odznakę. Jednak nic z tego - jakiś czas temu skręciłam kostkę i wpakowali mnie na tydzień w gips. Przepadło mi mnóstwo treningów, więc pewnie zdam za rok... Przynajmniej będę mieć czas, żeby nauczyć się teorii :)